Codziennie w naszym życiu pojawiają się doświadczenia, które często spychamy. Są to uczucia. Nie sposób nie natchnąć się na świat wibrujących w nas uczuć, który często nie jest uporządkowany z wolą Bożą. Czujemy, że zachowują się w nas inaczej w stosunku do czego pociąga nas wola Boża. Szukanie woli Bożej zaprasza nas do poznania świata uczuć przez Słowo Boże, które najlepiej zna zamysły serca. Nieuporządkowana sfera uczuć może bowiem stać się sferą frustracji (niezadowolenia, zgorzknienia), choroby psychicznej, ale i kuszenia. Dlatego zadaniem naszym jest poznać nasze uczucia, właściwie je przeżywać i zjednoczyć ze sferą duchową, Słowem Bożym.

Uczucia należą do dziedzictwa chrześcijańskiego. Nie można ich wyłączyć z życia religijnego. Uczuciom uwagę poświęcali wszyscy mistrzowie życia duchowego. Uczucia są darem Boga. Bóg stworzył ciało, umysł, wolę , duszę, oraz uczucia.

Psychologia mówi, że uczucia są to siły, energie, które ukierunkowują działalność, aktywność do przedmiotu lub od przedmiotu. Nauka ta wyróżnia kilka źródeł uczuć. 1. NATURALNE – tkwią w samym człowieku – to co jest nam dane czyli nasz temperament. 2. BODŹCE ZEWNĘTRZNE – kolory, muzyka, przyroda. 3. DOŚWIADCZENIA – coś już czujemy od poczęcia (niemowlę rodzi się i pierwszym uczuciem jest złość, że dostało w tyłek do lekarza – dlatego płacze). Pierwsze więzi z mamą czy tatą są podstawą do rozwoju uczuć. W grę wchodzą inne doświadczenia – nie lubię wysokich kobiet, ponieważ kiedyś wysoka nauczycielka dała mi niesprawiedliwą ocenę. Ja widzę wysokie kobiety to zatem czuję złość i antypatię. 4. ROZBIEŻNOŚĆ POMIĘDZY IDEAŁEM A RZECZYWISTOŚCIĄ – oczekiwania były inne, a rzeczywistość inna.

Jakie są elementy uczuć? 1. Pobudzenie – jak wyżej opisane. 2. Znak plus lub minus to znaczy są przyjemne lub nieprzyjemne. 3. Siła – silnie przyjemne lub silnie nieprzyjemnie lub słabo przyjemne, lub słabo nieprzyjemne. Energia zawarta w uczuciu pcha nas do działania – np. przy emocjach może lepiej pracować umysł – stres egzaminacyjny jest potrzebny. 4. Jakość – bardziej przeżywamy na przykład uczucie przyjaźni.

Uczucia wyrażają się przez zachowania zewnętrze np. stukanie nogą, zachowanie ciała np. pocenie się, czerwienienie, blednięcie. To trzeba zaakceptować, nie ma w ty nic grzesznego: czerwienienie to uczucie wstydu.

W uczuciach bardziej niż w umyśle znajduje się kopalnia wiedzy o sobie. Uczucia pochodzą z serca, które nie racjonalizuje (racjonalizacja to usprawiedliwianie trudnych do zaakceptowania myśli, uczuć i czynów przez używanie fałszywego rozumowania). Jest w nas bowiem pamięć emocjonalna. Serce reaguje na zasadzie skarbca pamięci emocjonalnej. Ujawniają się nasze pragnienia, potrzeby, ale i nasze uczucia. Kiedy stajemy do modlitwy to uczucia pierwsze się modlą.

Nie możemy jednak uczuć traktować jako doświadczenia czysto psychicznego. Jest to doświadczenie psychiczno-duchowe. Dlatego należy nasz świat uczuć przeżywać z Bogiem. Rozpoczynać modlitwą do Ducha Świętego, aby on mi pomógł ocenić moje serce. Tu jednak należy być realistą. Pojawiają się bowiem dwie tendencje: iluzoryczne patrzenie na moje uczucia-wybielanie uczuć, albo potępianie siebie. Modlitwa zaś i kierownictwo duchowe pomagają nam uchwycić nasze przeżycia.

Samo uczucie, które we mnie powstaje jest neutralne pod względem moralnym. Nie klasyfikować zatem moralnie uczuć na dobre i złe (Katechizm Kościoła Katolickiego 1767). Uczucia są przyjemne albo nieprzyjemne. Dlatego nie powinniśmy się obwiniać uczuciami nieprzyjemnymi. Przyjemne uczucie nie oznacza także dobrego czynu. Nam przeżywanie uczuć utrudnia ich klasyfikowanie Najlepiej jest wsłuchiwać się w uczucia. Co ja teraz czuję tu i teraz. Pytanie „co czujesz” najczęściej wywołuje przerwę i ludzi mówią co myślą. Myślenie jedna to nie uczucie.

Moralnym jest to jaką postawą zajmę w związku z uczuciami. Co ja z nim zrobię (z gniewem, lękiem) Usłyszeć też energię uczuć. Do czego mnie one pchają?

Świat uczuć nie powinien być tylko przeżywany, ale i wyrażany zrozumiany i opanowany. Na modlitwie jeśli pojawiają się uczucia przyjemne to chętnie je przyjmujemy, trwamy na modlitwie. Te uczucia mówią mi, że jakaś sytuacja jest dla mnie dobra. Jeśli natomiast pojawiają się nieprzyjemne to znaczy, że jakaś sytuacja jest dla mnie nieprzyjemna. Wtedy najczęściej chcielibyśmy uciec. Nie uciekać od tych nieprzyjemnych, które nam przeszkadzają. Gdy się pojawią nie są złe. Mówią nam o naszych pęknięciach życiowych, doświadczeniach subiektywnych i bardzo osobistych przeżyciach. Uczucia są subiektywnymi odczuciami. Nasze patrzenie musi być jednak obiektywne.

Uczucia są darem od Boga, które ja w związku z pewnym wydarzeniami mogą subiektywnie odczuwać jako przyjemne lub nieprzyjemne. To znaczy zawsze coś czuję – dla mnie to może być przyjemne, dla innego nieprzyjemne uczucie. Ktoś może czuć w tym momencie radość, a ktoś inny gniew. Uczucie przychodzi jak anioł, żeby coś mi powiedzieć. Każde uczucie mówi mi: 1. Co ja czuję; 2. Jak wygląda mój świat

Pierwszym zatem krokiem jest uznać uczucia, na przykład we mnie jest wściekłość. Przyznać się do uczuć, zaakceptować wszystkie, takie jest moje życie. Przeżywać uczucie. Być smutnym, jeśli jest mi smutno. Być wesołym jeśli jest mi wesoło. Uświadomić to sobie. Niepoprawną rzeczą jest puszczać dwa komunikaty: czuję wewnątrz złość, a na zewnątrz się uśmiecham. Dopuszczać wszystkie uczucia. Zdolność przeżywania owocuje niesamowitą wrażliwością, a ona daje wrażliwość na uczucia innych.

Zatroszczę się by nie patrzeć na moje uczucie jednostronnie. Przykładem niech będzie uczucie zakochania. Zakochałem się – to znaczy, że obiektywne potrzebuję kogoś bliskiego, to znaczy, że może mam dalekie relacje z najbliższymi mi osobami.

Ten pierwszy krok prowadzi do pytania: co mi pokazuje anioł uczucia, o czym to uczucie mówi.

Drugim krokiem to wypowiedzenie uczucia. Niewłaściwym podejściem jest stłumienie w sobie uczuć. Wtedy dzieje się jak z rzeką. Emocje-uczucia wzbierają się i tama się przerywa. Tama może znaleźć ujście także w innych zachowaniach. Na przykład to czego nie rozumiem u siebie przenoszę na innych. Swoje nierozwiązane problemy przenoszę na innych. Przesadny aktywizm jest także ucieczką od uczuć. Mamy także pewne nawyki w przeżywaniu: przestraszenie się, że to uczucie jest, nieznoszenie tego uczucia, potępianie siebie za to uczucie, złoszczenie się na to uczucie, użalanie się nad tym, że ja to czuję, walka z tym uczuciem, utrata nadziei. Jak się pewne uczucia pojawiają to mamy także przyzwyczajenia myślowe: myślimy o uczucia w tonie moralizującym to znaczy jedne są dobre, a inne złe; myślimy czy inni zaakceptują; myślimy czy to grzech czy cnota; myślimy  czy od Boga czy od szatana; myślimy czy jestem normalny czy chory; myślimy skąd to uczucie; myślimy, że trzeba być zrównoważonym, rozsądnym; myślimy o tym ze wstydem; jesteśmy nieufni do uczuć; uważamy, że wszystko zależy od woli. To są najczęściej spotykane nawykowe przeżywania uczuć.

Najczęściej tłumimy nieprzyjemne uczucia, ale i przyjemne możemy stłumić. W odkrywaniu uczuć pomaga prowadzenie pamiętnika, dziennika, gdzie się pisze o uczuciach, nazywa się je. Nazywać odcienie uczuć. Zobaczyć jak są trwałe; są trwalsze od diamentów. Ile lat ma to uczucie? Uczucia się zbierają

Dobrze jest wypowiedzieć uczucia na modlitwie i w kierownictwie duchowym. Wypowiadanie jest może i bolesne, ale oczyszczające i uwalniające. Zamykanie się w sobie pogłębia ból. Prawdą jest także, że to czego nie uznamy za własne będziemy przypisywać innym. Mówienie o uczuciu wobec innych osób, we wspólnocie jest też właściwe. To moje uczucie jest także dla wspólnoty.

Mówimy zawsze w pierwszej osobie –, ja czuję to i to w związku z tym i tym - ja się gniewam w związku z oglądaniem meczu. JA CZUJĘ (CO?) I PODAĆ FAKT (WYRAZIĆ FAKT). Ja  - uczucie – fakt.

Zanim to jednak uczynię powinienem dać sobie czas na przeżycie uczucie (nie wyrażać od razu, nie sklejać się z uczuciem) – od razu nie wyrażam np. złości. Wyrażenie lub nie wyrażenie uczucia jest już moralne lub niemoralne.

Każde uczucie to twoja sprawa. Ono ma w sobie energię, pcha do czynu. Ale poczekaj chwilę. Pomyśl co możesz zrobić z tym uczuciem (wyrazić tak i tak, zanieść na modlitwę). Ja uczucie przeżywam i co ja z tym zrobię? Nie muszę od razu zareagować tak jak mi to uczucie mówi. Poznaję mój temperament, wiem jak reaguję.  Znam siebie i nie reaguję na przykład bezpośrednio, ale po zmniejszeniu napięcia (czemu może służyć wzięcie trzech głębokich oddechów).

Katechizm Kościoła Katolickiego (1762) podaje, że czyny, które rodzą się z uczucia mają dążyć do szczęścia. Jak ja zatem wykorzystam energię uczucia (szczęścia, gniewu, zadowolenia itp.) by budować szczęście moje i mojej wspólnoty. Potrzeba dużej mądrości by mądrze przeżywać uczucia.

Uczucia – doznania w sferze psychicznej należy także przeżywać na modlitwie Słowem Bożym. Pan Jezus także odkupił nas przez uczucia swego serca. Ewangelista Marek (3, 1-6) podaje, że „spojrzał na wszystkich z gniewem”. Na innym miejscu czytamy o zazdrosnej miłości. Na modlitwie powinienem mój świat uczuć zanurzyć w świecie uczuć Jezusa. Katechizm (1768) mówi, że same uczucia nie decydują o wielkiej świętości czy moralności. Decyduje związek z tym, który je posłał. Uczucia potrzebują świata wartości. Muszą być złączone ze światem wartości. „Warunkiem dojrzewania uczuciowego jest świadomość, że centrum mojego świata jest miłość”. Jeśli uczucia nie są adekwatne do rzeczywistości to jaki jest mój świat wartości?

Aby scalić uczucia, uporządkować je ze światem wartości temu pomaga modlitwa słowem Bożym.W kontemplacji danej sceny bardzo pomaga modlitwa uczuciami. Wyrażam na modlitwie to co czuję. To ja decyduję to co się we mnie modli. Uczucia zawsze powinny być włączone w modlitwę. Mamy często trudności z modlitwą bo zostawiamy na boku nasze uczucia. Na modlitwie ja mogę uczucia uporządkować, żeby rozeznawać wolę Bożą. Uczucia są bowiem jak instrument. Bóg nie zagra na człowieku jeśli uczucia jego nie są nastrojone. Tomasz Merton powiedział: „Człowiek jest boski tak dalece jak czuje. Jest uczuciem Boga. Bóg stworzył go, aby czu.