Prorocy niedzieli

Potrzebujemy w życiu proroków, świadków wiary. Prawdziwym prorokiem nie jest ten kto przepowiada przyszłość, ale ta osoba, która pomaga nam żyć tu i teraz. Wiele osób szuka fałszywych proroków, cudotwórców, wróżek, bioenergoterapeutów. Próba złego szukania pomocy w życiu, próba zła bo prowadzi do otwarcia się na zło. Ks. Grun pisze: „Prorokiem jest człowiek, który wypowiada się otwarcie i wiążąco, który całym życiem ma do powiedzenia coś, co powiedzieć światu może tylko on. Każdy z nas jest prorokiem, to znaczy może swoim życiem świadczyć o Bogu, przekazać coś co tylko dzięki niemu może stać się słyszalne w tym świecie. Każdy z nas jest prorokiem do chrztu św. Każdy z nas czy tego chce czy nie o czymś świadczy. Bóg chce aby każdy z nas dawał świadectwo o czymś inny.

Dziś nasz sposób przeżywania niedzieli, jest znakiem naszej wiary, duchowości, poziomu religijnego, konkretnej parafii, miasta i kraju.

Jak się przeżywa niedzielę

 W jednym z numerów czasopisma parafialnych „Pasterz” z roku 1999 pojawiło się takie oto świadectwo. „Kiedyś w niedzielę ludzie szli rano całymi rodzinami do kościoła, później jedli uroczysty obiad, po obiedzie na spacer i lody. W dzisiejszych czasach ludzie pracują w niedzielę, dlatego często nie mają troski, o duszę, o zbawienie. Zabiegani ludzie mają coraz mniej czasu na to, by poświęcić parę godzin rodzinie lub pójść do domu Bożego. W okresie letnim niedziela wykorzystywana jest na to by rano pojechać nad jezioro i odpocząć po całotygodniowej pracy. W mieście tradycja niedzielna się zatraca. Jak jest na wsiach? Ludzie nie pracują w ten dzień. Chodzą do kościoła. Jednakże wiem, że część z nich nie chodzi tam by się modlić. Stoją lub siedzą i obserwują sąsiadów. Po czym mają przez cały tydzień temat do plotkowania. Ja zawsze z utęsknieniem czekam niedzieli”.

Po co niedziela?

Niedziela jest dniem podarowanym nam od Pana Boga, abyśmy uczyli się żyć z Nim w komunii. To jest najważniejszy cel tego dnia. Tak więc w Bożym przykazaniu „Pamiętają abyś dzień święty święcił” nie chodzi tylko o powstrzymywanie się od pracy. Przeżywając niedzielę mamy się uświęcić. Dokonuje się to przede wszystkim prze udział we Mszy św. Już prawie 1600 lat temu anonimowy autor pisał do chrześcijan: „Tradycja zachowuje wspomnienie wciąż aktualnego pouczenia «Przyjść wcześniej do Kościoła, aby zbliżyć się do Pana i wyznać swoje grzechy, wzbudzić żal w modlitwie, uczestniczyć w świętej i boskiej Liturgii, zakończyć modlitwę, nigdy nie wychodzić przed rozesłaniem». Często mówiliśmy: ten dzień jest wam dany na modlitwę i odpoczynek. Jest dniem, który Pan uczynił”. św. Jan Chryzostom napominał zaś: „nie możesz modlić się w domu tak jak w kościele, gdzie jest wielka rzesza i gdzie wołanie do Boga unosi się z jednego serca”. Podczas Mszy Św. najbardziej wyraża się nasza tożsamość chrześcijańska. „Sine dominico, non possumus” („bez Dnia Pańskiego nie możemy żyć”) - tak odpowiedział jeden z męczenników z początku IV w. na pytanie sędziego, dlaczego brał udział w niedzielnej Eucharystii, skoro wiedział, że jest to zabronione pod karą śmierci.

Świadectwo papieża Benedykta XVI

 W czasie spotkanie dla rodzin w Mediolanie w 2012 r. papież mówił, że dla jego rodziny niedziela zawsze była zasadniczą sprawą. Opowiadał, że u niego w domu niedziela zaczynała się już w sobotę po południu. Jego ojciec czytał całej rodzinie niedzielne teksty liturgiczne wraz z ich wyjaśnieniem podanym w popularnej wówczas w Niemczech książce. W ten sposób rozpoczynała się niedziela i cała rodzina wchodziła w liturgię w atmosferze radości. Następnego dnia była Msza Święta, a po niej wspólny obiad. A potem wspólne śpiewanie i granie na różnych instrumentach, spacery po lesie, różne gry i przygody. Ojciec Święty wspominał, że wszystko to odbywało się w atmosferze miłości i radości.  Rodzina przezywała radość także z powodu zwykłych, prostych rzeczy. Na koniec Ojciec Święty powiedział, że myśli, iż w niebie jest podobnie, jak za czasów jego młodości i że w tym sensie ma nadzieję, że  po śmierci „wróci do domu”.

Msza święta w centrum

Bez uczestniczenia we Mszy św. niedziela staje się tylko jednym z dni tzw. weekendu – czasu wolnego, zakończenie tygodnia. Nakazowi uczestniczenia we Mszy św. czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim (nie tylko rzymskim, ale np. greckokatolickim, maronickim), bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego. Niektórzy wierni nie mogą uczestniczyć we Mszy św. gdy są usprawiedliwieni dla ważnego powodu (choroba, pielęgnacja niemowląt, opieka nad obłożnie chorymi) lub też otrzymali dyspensę od własnego duszpasterza. Ci zaś, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki. Jeśli z braku kapłana lub z innej poważnej przyczyny nie można uczestniczyć w Eucharystii, zaleca się bardzo, ażeby wierni brali udział w liturgii Słowa, gdy jest ona odprawiana w kościele parafialnym lub innym świętym miejscu według przepisów wydanych przez biskupa diecezjalnego, albo poświęcali odpowiedni czas na modlitwę indywidualną w rodzinie lub w grupach rodzin. Pomocą mogą być także transmisje liturgii Mszy św. poprzez radio, telewizję, internet oraz sieć komórkową. Należy jednak podkreślić, że oglądanie transmisji nie jest tym samym co żywy udział w liturgii Mszy św. Jak bowiem jest różnica pomiędzy uczestniczeniem w weselu a oglądaniem go na płycie DVD, taka sama jest różnica pomiędzy udziałem w kościele a oglądaniem czy słuchaniem Mszy św.

Sprawa niedzielnej Mszy św. poruszona była także w czasie spotkania papieża Benedykta XVI z dziećmi w Rzymie 25 października 2005 roku. Giulia zapytała: "Ojcze Święty, wszyscy nam mówią, że bardzo ważne jest chodzenie w niedzielę na Mszę Św. My chętnie poszlibyśmy do kościoła, ale nasi rodzice nas tam nie prowadzą, bo w niedzielę śpią; tata i mama mojego przyjaciela pracują w sklepie, a my często jeździmy do dziadków na wieś. Czy możesz im wytłumaczyć, jak ważne jest chodzić razem na Mszę w każdą niedzielę?" Papież odpowiedział; "Myślę, że tak, oczywiście z wielką miłością, z wielkim szacunkiem dla rodziców, którzy niewątpliwie mają bardzo wiele rzeczy do zrobienia. Jednakże z szacunkiem i dziecięcą miłością można powiedzieć: droga mamo, drogi tato, byłoby bardzo ważne dla nas wszystkich, również dla ciebie, spotkać się z Jezusem. To nas wzbogaca, wnosi do naszego życia coś bardzo ważnego. Razem znajdziemy trochę czasu, możemy go znaleźć. Być może również tam, gdzie mieszka babcia, będzie to możliwe. Jednym słowem, z wielką miłością i szacunkiem dla rodziców powiedziałbym: «Zrozumcie, że to nie jest ważne tylko dla mnie, nie mówią tego tylko katecheci, ale jest to ważne dla nas wszystkich i napełni światłem niedzielę całej naszej rodziny».

Wypoczynek i nie tylko

W niedzielę oraz inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani powstrzymywać się od wykonywania tych prac i zajęć, które: utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi świątecznemu, utrudniają korzystanie z należytego odpoczynku duchowego i fizycznego. Obowiązki rodzinne lub ważne zadania społeczne stanowią słuszne usprawiedliwienie nakazu odpoczynku niedzielnego. Dzięki niedzielnemu spoczynkowi nie tylko szanuje się pracowników, ale także odkrywa się sens pracy. Mówiąc o pracy, zbyt często używamy słowa „obowiązek”. Tymczasem jest ona przede wszystkim powołaniem, darem Boga i poprzednich pokoleń. Pracę należy wykonywać w sposób bezinteresowny, nie wyłącznie ze względu na wynagrodzenie. Może się to udać, jeśli będziemy myśleć o tym, co możemy dać innym z siebie, a nie o tym, co sami dostaniemy za wykonaną pracę. Nie możemy oczekiwać, że nasz wysiłek zawsze będzie nagrodzony, gdyż jest to prostu niemożliwe i może jedynie rodzić frustrację. Pracę wykonujemy dla innych - to inni ludzie, nasi bracia, korzystają z owoców naszej pracy.

Ważne jest to, żebyśmy pamiętali, że sposób wykonywania pracy świadczy o nas. Stąd wynika konieczność wykonywania pracy dobrze, najlepiej jak tylko potrafimy. Dotyczy to każdej pracy, nie tylko tej, którą uważamy za ciekawą, która sprawia nam radość, ale również tej niezbyt lubianej, którą może czasem uważamy za bezsensowną. Ktoś przytoczył historię murarza osadzonego podczas II wojny światowej w obozie koncentracyjnym. Otóż murarz ten miał za zadanie stawiać proste budowle na terenie obozu. Zawsze starał się pracować jak najlepiej, żeby budowla, którą stawiał, była dobrze wykonana, mimo tego, że pracował przecież dla swoich śmiertelnych wrogów. Mówił: „Ten mur, który stawiam, to, jak jest on wykonany, świadczy o mnie.”

Życie wielu rodzin wypełnione jest pracą i obowiązkami od rana do wieczora. Rodzice, sami pracując, starają się uczyć swoje dzieci pracować i dbać o dom. Jednakże ta sytuacja czasami sprawia, że praca zamiast być środkiem do tego by być bardziej człowiekiem staje się celem; staje się wszystkim w życiu. Postawiwszy pracę w centrum życia, doprowadza się do kuriozalnej sytuacji, że człowiek jest tyle wart ile wypracuje. Natomiast zawieszając swoje zajęcia przypominamy sobie, że świat pochodzi od Boga i jest nam zadany do przetwarzania. Odpoczywając nabieramy nowych sił fizycznych, psychicznych i duchowych, ale przede wszystkim uświadamiamy sobie, że to nie my jesteśmy w centrum tego świata. W rzeczywistości bowiem jesteśmy zależni od Pana. On dał nam życie i zbawienie – dary, a nie produkty czy podarunki od innych ludzi. Wypoczynek niedzielny pomaga odkryć kim jesteśmy i jakie są motywacje naszego działania, że w ostateczności najważniejsza jest komunia z Bogiem. Zatem człowiek potrzebuje wypoczynku nie po to by uwolnić się od pracy, ale by się w niej odnowić.

Trzeba nam też w ten dzień pamiętać o poświęceniu czasu rodzinie, odwiedzeniu znajomych, cmentarza, lekturze książki, zrobieniu dobrego uczynku, lub o pomocy ludziom chorym, kalekim, starszym. Bardzo ważne jest dzisiaj poświęcanie czasu rodzinie i bliskim. Niedziela jest także czasem refleksji, ciszy, lektury i medytacji. Zapewne dla wielu ten czas wolny służy pogłębieniu życia modlitwy poprzez np. bardziej świadome odmówienie pacierza, przeczytanie fragmentu Pisma św., czy zmówienie różańca za zmarłych, odwiedzając cmentarz.

W ten dzień trzeba też czuwać aby nie narzucać drugiemu tego co przeszkadzałoby w świętowaniu dnia pańskiego. Pracodawcy mają więc moralny obowiązek, żeby zapewnić świętowanie niedzieli. Samo życie pokazuje, że praca w niedzielę za bardzo się nie opłaca, bo trzeba to potem okupić nadszarpniętym zdrowiem.

Jak można przeżywać?

W jednej z parafialnych gazet ukazały się wypowiedzi osób na temat w jaki sposób przeżywają niedzielę. Tadeusz, dzieli się: „Po całym tygodniu ciężkiej pracy, jestem bardzo zmęczony i w niedzielę odsypiam. Wstaję dopiero na Anioł Pańskie z papieżem. Później jem z rodziną obiad. Po południu oglądam jakiś wartościowy film na wideo. Na Mszy św. jestem o godz. 1700. Wieczorami wychodzimy na spacer”. Inne świadectwo studentki Dominiki „Nigdy w niedzielę się nie uczę. Za to bardzo dużo czytam: poezję, powieści, dramaty, gazety. Nieraz trzeba to odwiedzę kogoś znajomego w szpitalu lub chorą babcię w domu, albo pocieszę smutną przyjaciółkę. W ciepłe dni wsiadamy z przyjaciółmi na rowery i jedziemy za miasto podziwiać przyrodę – wtedy czuję taki bliski kontakt ze Stwórcą... I oczywiście o 1900 – jestem na naszej młodzieżowej Mszy św.” świadectwo napisała także Magdalena „Niedziela to mój ulubiony dzień w tygodniu. Staram się jak najwięcej czasu poświęcić dzieciom. Razem chodzimy od kościoła na sumę, a po obiedzie robimy małe wycieczki”.

Bóg przemawia do nas przez świadectwo drugie człowieka. Naszym życiem, przeżywaniem niedzieli mamy szansę być głosem Boga. Bądźcie świadkami świętości niedzieli.