wyzwanie

Założyciel Sercanów

Biografia w skrócie Miłośnik Eucharystii Społecznik Przymierze miłości Cud za jego wstawiennictwem

Zgromadzenie

Krótka historia Nasze miejsce w Kościele Habit Tekst ślubów

Charyzmat - duchowość

Cel zgromadzenia Dlaczego Sercanie Miłość i wynagrodzenie Kard. Wojtyła o charyzmacie

Formacja

Zakonnik, kapłan Postulat Nowicjat Seminarium Juniorat

Powołanie

Czym jest Jak je rozpoznawać? Informacje dla kandydatów

Sercanie z młodzieżą

Sercańskie Dni Młodych Rekolekcje Piesza Pielgrzymka

Sercanie - Polska i Świat

Oficjalny serwis w Polsce Nasze zaangażowanie Misje Inne kraje

By nie stracić wiary...

Często zastanawiam się nad tym, co prowadzi dziś młodego człowieka, mojego rówieśnika do stwierdzenia, że nie wierzy, że stracił wiarę, że wiara nie jest mu do niczego potrzebna, że wiara to tylko śmieszne nauczanie księży, którzy wymyślają historyjki, żeby wąskiej grupce tak zwanych wierzących lepiej się żyło.

Bardzo dobrym przykładem, aby choć częściowo odpowiedzieć na te pytania jest historia pewnej osoby, która miałem okazję kiedyś poznać i która jak sama wtedy stwierdziła: „wiara jest dla słabych, którzy nie radzą sobie w życiu, których zawiódł rozum i nie potrafią myśleć realnie”.

Osoba ta jak każdy chrześcijanin, katolik była ochrzczona, należała do jednej z grup apostolskich w swojej parafii, przyjęła sakrament bierzmowania, a w szkole średniej jako jedna z niewielu zrobiła kurs przedmałżeński i startowała w olimpiadzie wiedzy religijnej. Mogłoby się wydawać idealny młody katolik. Ale właśnie w tym wszystkim tkwi mały szczegół. Otóż w tych wszystkich działaniach, jak ta osoba sama teraz twierdzi, zabrakło wiary, zabrakło jakiejś podstawy i odniesienia przede wszystkim do Boga i oparcia się na Nim tak serio, tak poważnie

Opowiada mi: „wie ksiądz jak to jest, powodziło mi się w życiu, było dużo sukcesów w szkole, dobre oceny, potem pierwszy rok studiów, na które dostałem się bez problemów. Tam zaczął się pewnie mój „upadek”, a może wcześniej, może, kiedy byłem zajęty sobą, kiedy zabrakło mi czasu żeby iść do kościoła w niedzielę, bo zaczęły się różne zajęcia typu basen, piłka nożna, i nauka hiszpańskiego. Na studiach to przecież nie mogłem iść do kościoła, kiedy wszyscy moi znajomi szli do knajpy, albo nie byłem w stanie podnieść się z łóżka po piątku i sobocie, kiedyś trzeba odespać. I tak to już leciało pewnie ze trzy lata. Między czasie jakaś robota na czarno, trzeba zarobić na ubrania, bo znajomi mają, a co ja mam być gorszy od nich.

Księże ja się teraz spostrzegłem, że nie pamiętam, kiedy byłem do spowiedzi, kiedy do komunii i wie ksiądz, co? Ja się tym nie przejmuję, mi się z tym chyba dobrze żyje. A wiara? Po co mi to, przecież dobrze mi się żyje mam przyjaciół, studia, coś dorobię, są imprezy, dziewczyna, w sumie jest ok. A Pan Bóg, niech sobie będzie, jak ktoś ma jakiś problem ze sobą to niech wierzy niech biega do kościoła, niech klepie te modlitwy, spowiada się itd. Tak w ogóle to nie wiem czy umiałbym się wyspowiadać teraz, pewnie tak, ale, po co.

To tylko część historii tego człowieka. Jest to jedna z wielu podobnych historii, które mają dziś miejsce. Dla mnie jest to żywy przykład jak można bardzo łatwo stracić, zaniedbać i zapomnieć o tym tak ważnym darze, jakim jest wiara. Często młodzi ludzie zaangażowani w życie swoich parafii, pochodzący z rodzin religijnych, wzorowi uczniowie, dają się porwać wirowi i temu, co dziś proponuje im świat, reklama i środowisko. Oczywiście nie zawsze jest to złe, naganne i przekreślające to, że ktoś jest dobry. Ale przez większe skupianie się na sobie i powiedzmy sobie szczerze na egoizmie i przesadnej trosce o swoje sprawy, o pozycję w środowisku, o liderowanie w grupie zapominamy o tych sprawach, które stanowią istotę naszego życia, o modlitwie i pogłębianiu relacji z Bogiem. A jeśli w tym wszystkim zostaną wciągnięci w różnego rodzaju grupy i subkultury, gangi, czarny rynek, to z pewnością zabraknie czasu na Boga.

Oczywiście możemy powiedzieć, że przecież wielu z tych, którzy twierdzą, że nie potrzebują wierzyć, albo, że wierzą w to, co realne, żyje się dobrze, w dostatku, nic im nie brakuje. Zgadzam się, że wielu jest takich, tylko zapytaj ich po jakimś czasie, czego tak naprawdę brakuje im w życiu, co zmieniliby, do czego wróciliby gdyby mogli. Wielu z nich brakuje teraz rodziny, którą stracili, bo nie było fundamentu i wiary w sakrament małżeństwa, inni odczuwają pustkę i bezsens życia, bo brakuje istoty, wiary. Jeszcze inni czują się samotni i opuszczeni.

Dlatego zachęcam Cię czytelniku tego artykułu, abyś dbał o swoje relacje z Panem Bogiem. Wiem, że czasem może być trudno, bo zabraknie czasu, bo praca, bo towarzystwo, bo sto różnych obowiązków. Ale nikt nigdy nie powiedział, ze ta nasza chrześcijańska droga wiary będzie usłana różami. Potrzeba wysiłku, ale w perspektywie jest nagroda, bo Sam Jezus powiedział, „że jeśli się Go nie wyprzesz, to On nie wyprze się Ciebie przed swoim Ojcem w niebie”. Dlatego dbaj o życie sakramentami, zwłaszcza spowiedzią, przez którą Bóg oczyszcza twoją wiarę z wszelkich ograniczeń i zwątpień. Pilnuj zwłaszcza Eucharystii, w której jest obecny prawdziwy i żywy Chrystus i przyjmuj Go do swego serca jak najczęściej. Staraj się modlić codziennie, niekoniecznie jakimiś długimi formułkami, ale tak od serca porozmawiaj z Nim i powiedz Mu, co cię boli. Bierz do swojej ręki Pismo Święte i czytaj, bo w nim Bóg mówi do ciebie bezpośrednio.

Osoba, o której pisałem powróciła do Boga, zaczęła wszystko od nowa, od podstaw, przede wszystkim od sakramentu pokuty. Dlatego jeśli Ty nawet pobłądziłeś, nie wiesz gdzie jesteś, co zrobić, dokąd się udać, do jakich drzwi zapukać, gdzie znaleźć wiarę, idź tam gdzie zaczęła się Twoja droga wiary, do kościoła, gdzie byłeś ochrzczony, do książeczki od pierwszej komunii, do modlitwy Ojcze nasz, do dekalogu, do Pisma Świętego i tam szukaj odpowiedzi na to gdzie jest Twoja wiara, a jeśli wierzysz, to, co powinieneś zrobić, aby tę wiarę podtrzymać.

Bo wiara to nie bajka, to nie wymysł księży, nie zbędny dodatek do życia ludzi, którzy mają problem, ale konkret umożliwiający i otwierający drogę do życia wiecznego. To życie może uda się przejść bez wiary w złudnym szczęściu i radości, ale nie da nam to na pewno szczęścia wiecznego, o które przecież chodzi.

 dk. Daniel Romanek scj (Stadniki)



Newsletter

Dopisz swój adres e-mail aby otrzymywać wiadomości z naszej strony

Wideo

Zagadaj

Pobyt w klasztorze

Księga intencji

Pomoc powołaniom

Duszpasterstwo Powołań Księży Sercanów | damianscj@poczta.onet.pl | tel. 507 644 930
created by Duonet